Jestem sama w domu - mogę zjeść, przecież nikt mnie nie przyłapie. Zjem szybko i umyję talerz. Nie będzie śladu po zbrodni.
Jestem sama w domu - mogę nie zjeść, a tylko pobrudzić talerz odrobiną sosu bolognese, położyć widelec pod idealnym kątem. Będzie wyglądać tak, jakbym zjadła. A nie zjem. Nie będzie śladu po zbrodni.
//
Codzienne dylematy.
Jeżeli rano zjem śniadanie, to już dzień stracony. Dzień dobrze rozpoczęty to taki, w którym budzę się z żołądkiem wypełnionym jedynie dumą z niejedzenia. Ewentualnie odrobiną kawy. Bez mleka, bez cukru - i jedno i drugie to objawy słabości. Nie wolno sobie na nie pozwalać.
Kawa pobudza mój metabolizm, częściej chadzam do toalety. Pozbywam się z siebie tego gówna - właściwie i dosłownie, i w przenośni.
Dni, w których wypijam osiem kaw to dni, w których odpuszczam sobie wkładanie palców do gardła.
Często tęsknię za B. - wtedy piszę do A. i opowiadam o tym, jak za Nim tęsknię. Jak bardzo Go kocham i jak na pewno jeszcze kiedyś b ę d z i e m y r a z e m. Będę najchudsza na świecie, zasłużę sobie na Niego.
Z. podobno też boryka się z zaburzeniami odżywiania. Głupia pinda, po prostu zauważyła, że to Ja przyciągam najwięcej uwagi. Ma kompleks niższości, chciałaby być taka, jak ja. Jeszcze czego. Nie dam sobie odebrać tytułu Problem Queen. Niech wiedzą, że jeśli chcę, to potrafię. Nawet jeśli nie potrafię zdobyć miłości tych, których miłości pragnę, nie poddaję się. I potrafię osiągnąć więcej, niż przeciętny człowiek. Czy oni potrafią nie jeść osiem dni z rzędu? Nie potrafią. Czy oni potrafią kochać tak, jak ja? Nie potrafią.
Ja nie jestem zwykłym człowiekiem. Jestem wyjątkowa. Dlatego muszę osiągać rzeczy wyjątkowe. Nie pozwalać sobie na bylejakość.
Widzę w szkole te wszystkie dziewczyny, które chowają się w szatni na wfie po kątach, bo widzą moje wystające żebra i jest im wstyd. Noszę swój szkielet z największą dumą - on jest moją koroną.
Anorektyczne wieżyczki - archetyp piękna.
Unoszę się w wodnej przestrzeni, w której lekkość i wiotkość są pożądane. W której warstwa skóry powinna być jedynie pajęczą nicią. Mój szkielet powinno opiewać jedynie wrażenie realności, wrażenie namacalności. Pragnę jedynie wrażenia tego, że jestem żywa.
//
Dzisiaj po szkole poszłam z A. do apteki i kupiłam senes. A. trzymała mnie całą drogę za rękę, bo wiedziała, że się stresuję. Powiedziała mi, że muszę pamiętać, po co to robię i że ona jest ze mną. Że mnie wspiera. Ale jej słowa otuchy i tak nie odgoniły ogarniającego wrażenia, że aptekarka wie, po co mi senes. Mój głos trząsł się, a dłonie wyglądały, jakby sięgnięcie po ten, wydawać by się mogło, lek na wszystko, było ostatnią czynnością, jaką im zlecę.
Wydałam się być efemeryczna, choć tym razem wcale tego nie zamierzałam.
Po wyjściu z apteki, rozpłakałam się, a A. mnie przytuliła i uśmiechnęła się do mnie. Jej oczy mówiły "jestem z ciebie dumna". Poszłyśmy za bibliotekę i zapaliłyśmy wspólnie papierosa. Kupienie senesu było dla mnie niczym zdobycie świętego gralla. Teraz w końcu pozbędę się z siebie tych wszystkich nieszczęść i trosk - zostanę w postaci perfekcyjnej.
Po powrocie do domu, momentalnie wrzuciłam torebkę sensu do kubka i zalałam wrzątkiem. Rozkoszowałam się jego wonią niczym najdroższym kadzidłem. Wzięłam pierwszy łyk, którym wydawać by się mogło, powinnam zgasić pragnienie. Nie każde jednak - dorzuciłam jeszcze 5 torebek. Dopiero teraz będzie dla mnie odpowiednie. Przecież jedną torebkę piją wszyscy inni.
//
Mój problem polega na tym, że Bóg ubrał mnie w człowieka - choć do wiatru jestem podobna. Szalejącego wśród ślepych ludzi. Zatrzymanego w głuchym polu.
Chciałabym być słońcem i topić się w lazurze zimnej wody. Tulić do siebie ludzi i uśmiechy. Wschodzić by rozdawać nadzieję.
//
Mój problem polega na tym, że Bóg ubrał mnie w człowieka - choć do wiatru jestem podobna. Szalejącego wśród ślepych ludzi. Zatrzymanego w głuchym polu.
Chciałabym być słońcem i topić się w lazurze zimnej wody. Tulić do siebie ludzi i uśmiechy. Wschodzić by rozdawać nadzieję.
//
- Martwię się o ciebie. Ty chyba masz naprawdę zaburzenia odżywiania. - czasem A. zachowuje się, jakby świat, w którym obie żyjemy, był jedynie iluzją. Oczywiście, że mam zaburzenia odżywiania. Jestem z tego dumna. Przynajmniej jestem lepsza niż Ty, przynajmniej jestem chudsza.